Tytuł tego wpisu to kwintesencja Bożego Narodzenia na Lazurowym Wybrzeżu. Są choinki, świąteczne światła w przemożnych ilościach, a obok tego palmy i słońce świeci prawie jak latem. Wieczorem czuć świąteczną atmosferę ale w ciągu dnia raczej wiosna.
Ja w ciągu ostatnich kilku tygodni pracowałam w dwóch bankach w Monako i absorbowało mnie to przez większość dnia. Wychodziłam z domu w szarościach poranka a wracałam po zapadnięciu zmroku więc trochę brakowało mi dnia… Na szczęście w czasie przerwy na obiad mogłam trochę pospacerować i wystawić twarz do słońca ( jeśli była ładna pogoda),
Boże Narodzenie minęło niepostrzeżenie … Emi przyjechała z Paryża, więc rodzina ponownie w komplecie. Tutaj 26 grudnia nie jest dniem świątecznym i oboje z Olkiem pracowaliśmy niestety no ale trudno. Ja szłam do pracy nawet z przyjemnością, bo pracowałam przez kilka dni w nowym dla mnie miejscu, gdzie było sympatycznie, bardzo elegancko i tak na prawdę niewiele do roboty z powodu okresu świątecznego. Poznałam kilka bardzo miłych osób i było to przyjemne doświadczenie a do tego dobrze płatne. W przyszłości prawdopodobnie jeszcze tam wrócę, żeby kogoś zastąpić w recepcji lub przy łączeniu rozmów telefonicznych.
W Monako jest bardzo dużo pięknych dekoracji świątecznych, aż miło patrzeć na to wszystko po zmroku. Mnóstwo świateł, muzyka no i jarmark. Wczoraj byłyśmy z dziewczynami na świątecznej gorącej czekoladzie w słynnej Café de Paris. Elegancko i przyjemnie ale te ceny... No ale tak już jest w sercu Monte-Carlo.
Widok w drodze do pracy rano
Piękne wnętrze Cafe de Paris
Plac przy Casino de Monte-Carlo

Do jutra!